Polecamy przeczytać:

Kult jednostki

Nie można zapominać o jeszcze jednym świetnym - w zasadzie najbardziej rzucającym się w oczy podobieństwem między komunizmem a zorganizowaną religią. Chodzi tutaj oczywiście o kult jednostki - najpierw Lenina, choć to na niezbyt wielką skalę, a potem Stalina. W każdym miejscu publicznym, na okładce każdej gazety, na początku każdego wiersza i każdej książki, w każdym filmie i w każdym przemówieniu, słowem: praktycznie wszędzie, był Stalin. Przeciętny człowiek nie był w stanie przeżyć dnia nie widząc portretów Stalina, nie słysząc o jego wielkości. Nic dziwnego, że w końcu zaczynał w to wierzyć - gdy cały świat codziennie mówi o tym samym, przekazuje jedną - nawet pozorną - prawdę, to łatwo w to uwierzyć, zławszcza gdy jest się człowiekiem niewykształconym, nie mającym wielkich ambicji. Zresztą, kształcenie... System edukacji od czasów stalinizacji był, co oczywiste, przepojony propagandą. Nawet w latach 60tych w Polsce dzieci uczyły się wierszy o Stalinie i o Leninie, co dopiero mówić więc o sytuacji w rosyjskim szkolnictwie lat trzydziestych bądź czterdziestych... Dzieci od małego wychowywane w totalnej propagandzie, która wysławiała wodza i panujący system - musiały w to uwierzyć.